Zdaniem Budimeksu wnioski z przedłużającego się postępowania na Rail Baltica powinni wyciągnąć zarówno zamawiający jak i firmy. Najważniejszy jest taki, że niezbędne są przejrzyste procedury oraz wdrożenie instrukcji i standardów m.in. w zakresie self-cleaning.
Pod koniec kwietnia PKP PLK dokonała już po raz trzeci wyboru najkorzystniejszej oferty w rekordowym postępowaniu na odcinek Rail Baltica pomiędzy Białymstokiem a Ełkiem. Przetarg
ogłoszono w styczniu 2025 roku. Ostateczne oferty na realizację tej ogromnej inwestycji
poznaliśmy w sierpniu ubiegłego roku, kiedy to okazało się, że swoje oferty złożyło 5 podmiotów. W kolejnych miesiącach Krajowa Izba Odwoławcza nakazała odrzucenie ofert Mirbudu i Torpolu oraz Budimexu i PORR, a w maju 2025 roku kolejne odwołanie trafiło do KIO, tym razem wobec
oferty Track Tec Construction (lider), Intopu, Intopu Warszawa, Unibepu i Pomorskiego Przedsiębiorstwa Mechaniczno-Torowego.
Przedłużające się postępowanie może oznaczać utratę dofinansowania z Unii Europejskiej na ta inwestycje. O tym, jakie wnioski z tej sytuacji można wyciągnąć rozmawialiśmy z Budimex.
– Myślę, że wnioski powinni wyciągnąć zarówno inwestorzy, jak i wykonawcy. Kluczowa jest transparentność informacji oraz uporządkowanie struktury informacyjnej dotyczącej self-cleaningu i procedury wyboru, czyli podejścia do artykułów 108 i 109 prawa zamówień publicznych. Powinno to zostać objęte określonymi instrukcjami lub standardami – mówi Cezary Łysenko, członek zarządu Budimex.
Podkreśla, że dzięki temu wykonawcom łatwiej byłoby przedstawiać swoje stanowisko, a zamawiającym – interpretować podejście oferentów do ich doświadczeń, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych, a także do kwestii self-cleaningu czy kar umownych. – Ułatwiłoby to również ocenę ofert. Dziś w dużej mierze opieramy się na własnych interpretacjach tego, jak powinny wyglądać informacje dotyczące self-cleaningu czy kar – dodaje Łysenko.
Przedstawiciel Budimeksu podkreśla także, że w obecnym reżimie prawnym pole do interpretacji zawsze będzie istnieć, jeśli nie zostaną określone jasne standardy. To może być ważna lekcja dla obu stron – potrzebny jest ustandaryzowany schemat lub katalog informacji, które wykonawcy powinni przedstawiać w ramach dokumentów podmiotowych i uzupełniających. – Dzięki temu również inwestorzy mieliby większą jasność, co i w jaki sposób powinni weryfikować – mówi Łysenko
Członek zarządu Budimex zwraca także uwagę na to, że jeśli przeanalizujemy charakter odwołań to zobaczymy, że wiele dotyczy wyboru wykonawcy przy określonych kryteriach, ale bardzo dużo odnosi się również do samego sposobu przygotowania zamówienia publicznego. – To właśnie efekt dojrzewania rynku – podmioty z roku na rok uczą się, jak skutecznie korzystać ze swoich praw, i coraz częściej z nich korzystają – zaznacza Łysenko.
Jeśli chodzi o samą Rail Baltikę to przy tej skali projektu i terminie jego ogłoszenia nawet przy innych przepisach, odwołań zapewne byłoby dużo. – To projekt o indywidualnym charakterze, który dziś oceniamy przez pryzmat długiego procesu badania ofert i rozpatrywania odwołań dotyczących poszczególnych wykonawców. Tym bardziej potrzebne są jasne schematy i standardy, o których wspominałem wcześniej, aby proces składania i oceny ofert – zwłaszcza w zakresie wyjaśnień – był bardziej przejrzysty – podkreśla Łysenko.
Przedstawiciel Budimeksu nie przesądza, czy ogłoszenie tak dużego postępowania było optymalnym rozwiązaniem. Podkreśla przy tym, że nie zna intencji zamawiającego w tym zakresie i zakłada, że decyzja ta miała swoje uzasadnienie.– Z naszej perspektywy przy tak dużym zamówieniu kluczowe jest jednak to, aby uczestniczyły w nim podmioty zdolne do jego realizacji, ponieważ jest to bardzo duże wyzwanie – mówi Łysenko.